wtorek, 31 grudnia 2013

Nowości kosmetyczne

Cześć!

Pewnie zaczynacie się szykować na Sylwestra :) i słusznie! Dzisiejszej nocy trzeba wyglądać wystrzałowo! Zazdroszczę wszystkim tym, którzy wybierają się na szampańską imprezę...mi w tym roku przypadło powitać Nowy Rok w domu :|.

Na poprawę nastroju wybrałam się na małe zakupy kosmetyczne i nie tylko. Udało mi się upolować coś jeszcze :).
O takiej czapce marzyłam od tamtego roku :P. W galerii widziałam takie za ok. 50 zł i zawsze wychodziłam ze sklepu z pustymi rękoma, bo cena wydawała mi się za wysoka. Aż tu nagle, dziś natknęłam się na tego słodkiego misia za 25 zł. Tym razem za taką cenę grzechem byłoby jej nie kupić :].

(Zdjęcie zrobione kalkulatorem :D)
Przesłodka prawda?? :D

Przechodząc do głównego tematu tego posta, poczyniłam zakupy kosmetyczne, z których jestem przeogromnie zadowolona!



1. Maybelline, the ROCKET VOLUM' EXPRESS- maskara pogrubiająca ze silikonową szczoteczką. Od producenta: "Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka. " Kupiłam ją w osiedlowej drogerii za 19 zł.

2. Rimmel, Match Perfection Foundation- jest to podkład dopasowujący się do cery. Ja mam w odcieniu 010, czyli ten najjaśniejszy. Skusiłam się na niego poprzez wiele pozytywnych opinii na wizażu i YT. Zobaczymy jak się sprawdzi :). Kupiłam go za 28 zł w osiedlowej drogerii.
3. Golden Rose, RICH COLOR- lakier do paznokci o przepięknym fioletowym kolorze. Zawiera malutkie drobinki przez bardzo ładnie się świeci. Kupiłam go również w osiedlowej drogerii za 5,50 zł. 

4. Essence, Long Lasting eye pencil- nie jest to nic innego jak kredka do oczu o przepięknym srebnym kolorze. Zawiera drobinki przez co ładnie połyskuje. Konsystencja jest dosyć miękka. Wydaje mi się, że będzie się z nią dobrze współpracowało podczas robienia kresek na oku. Zapłaciłam za nią 8 zł.
Jej słocze wygląda tak:

To już wszystko co mam Wam dziś do pokazania :). Jeszcze raz życzę każdemu z osobna szampańskiej imprezy i Szczęśliwego Nowego Roku! :*

Pozdrawiam!

Justyna

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Umilacz zimowych wieczorów i zbawienie dla suchej skóry- Alterra olejek do ciała LIMONKA I OLIWKI

Witajcie Kochani!

Na wstępie chcę Was przeprosić za moją nieobecność. Po długiej przerwie powracam i mam nadzieję, że już zostanę i nie opuszczę! :)

Moja skóra na całym ciele przeżywała ostatnio katorgę. Była przesuszona, matowa, pojawiały się suche skórki, zaczerwienienia...powiem szczerze, że zaczęłam się bać. Na szczęście postawiłam sobie wytłumaczenie, że to przez ciągłe zmiany temperatury. Wchodzisz do domu jest ciepłe i suche powietrze, wychodzisz jest odwrotnie. Nic dziwnego, że skóra się zbuntowała i odwodniła. Musiałam zacząć coś z tym robić i tak odkryłam cudo, które pomogło mi zaspokoić wszelakie potrzeby mojej skóry, mowa tu o: Alterra olejek do ciała LIMETKA I OLIWKI.

Stosuję go od półtora tygodnia po każdej kąpieli.
Produkt jest dostępny tylko w drogeriach Rossmann. Cena to: 17,99zł/100ml. Na promocji możemy go upolować za ok. 14 zł.





 Jest to produkt wszelakiego zastosowania. 
Stosuję go na skórę (ciało), twarz i włosy. Za każdym razem sprawdza się świetnie! 

Od producenta:


Olejek rzeczywiście nie zawiera w składzie syntetycznych barwników, sub. zapachowych, konserwantów, silikonów i parafiny. Jest to produkt w 100% wegański.

Śmiało mogę powiedzieć, że jest to mój ulubieniec grudnia! Jak już wspomniałam stosuję go po każdej kąpieli. Olejek szybko się wchłania, ma nieziemski, ciepły i uspokajający zapach. Konsystencja jak przypadło na olejek, łatwo się rozprowadza i co najlepsze nie pozostawia tłustych plam na pidżamie i pościeli :). Mógłby być bardziej wydajny, albo sprzedawany w większej objętości jak za taka cenę :].

Opakowanie z dozownikiem świetnie sprawuje się w tego typu produktach za co otrzymuje kolejny duży plus, a to, że jest w szklanej buteleczce w ogóle mi nie przeszkadza. W ręcz przeciwnie! Olei nie powinno się przechowywać w polimerowych opakowaniach. Jedyne co, do czego mogę się przyczepić, to szkoda, iż ta buteleczka nie jest z ciemnego szkła, dlatego też należy trzymać go w ciemnym miejscu lub przechowywać w opakowaniu :).
Co do właściwości nie mam żadnych zastrzeżeń! Super nawilża. Skóra staje się miękka, gładka, świeci się tzn. dostaje tego swojego zdrowego blasku. Zaobserwowałam również zmniejszenie krostek na ramionach (przekazane w genach jako pamiątka po rodzicach ;/). Nawet mój chłopak potwierdził, że te rączki to mam jakieś gładsze :P. 
Dziś dodałam go do "glutka" z siemienia lnianego i nałożyłam na włosy na 3 h przed myciem. Efekt nieziemski! Włosy są lśniące, mięsiste, gładkie i mam wrażenie, że wyschły szybciej niż zwykle:). Naniesiony na włosy w czystej postaci również daje taki efekt. Wystarczy umyć głowę szamponem tylko raz, aby zmyć go z włosów. Stosowany przed każdym myciem nie obciąża włosów, nawilża i pozostawia je gładkie i lśniące.
Zastosowany na noc na twarz powoduje, że rano budzimy się z gładką, napiętą, promienną i wypoczętą ze ściągniętymi porami buźką. 

Skład:

Skład zawiera ogrom drogocennych olei oraz olejki eteryczne takie jak: 
  • Citrus Aurantifolia Oil
  • Citrus Nobilis Oil
  • Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil
które działają antyseptycznie, uspokajająco, tonizująco, łagodnie nasennie, mogą obniżać ciśnienie krwi.
Czyste oleje roślinne to:
  • Zea Mays Germ Oil- zawiera bardzo dużą ilość NNKT, kw. olejowy (20-30%), Kw. linolowy (45-70%), witaminę E, kw. palmitynowy, kw. omega-6 i w śladowych ilościach kw. omega-3. Bardzo szybko ulega utlenieniu. Posiada właściwości odżywcze i łagodzące.
  • Prunus Amygdalus Dulucis Oil- olej ze słodkich migdałów. Zawiera kw. oleinowy (60-70%), kw. linolowy (20-30%), kw. tłuszczowe i witaminy ( A, B1, B2, B6, D, E). Ma właściwości nawilżające.
  • Vitis Vinifera Seed Oil- olej z pestek winogron. Emolient tzw. tłusty. Może być komedogenny. Tworzy na powierzchni włosów warstwę okluzyjną, która zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni przez co kondycjonuje włosy.
  • Oenothera Biennis Oil- olej z nasion wiesiołaka dwuletniego. Właściwości takie same jak poprzedni olej.
  • Olea Europaea Fruit Oil- olej z oliwek. Funkcja ochronna i regeneracyjna. Poprawia ukrwienie. Ma właściwości rozgrzewające. Źródło nienasyconych kw. tłuszczowych.
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil- olej jojoba. Składa się głównie z nienasyconych alkoholi, kw. tłuszczowych, wit. E oraz A. Niewiele z trójglicerydów. Ma budowę zbliżoną do ludzkiego sebum. Nawilża, a gdy nasza skóra produkuje nadmiar sebum, hamuje jego wydzielanie. Naturalny filtr przeciwsłoneczny (4).
  • Glycine Soja Oil- olej sojowy. Zawiera ponad 60% NNKT, tokoferole. Stosowany do natłuszczanie skóry i włosów. Chroni przed utratą wilgoci.
  • Helianthus Annuus Seed Oil- olej z nasion słonecznika. Tzw. emolient tłusty.
  • Cananga Odorata Flower Oil- olej ylangowy. Wpływa na ukrwienie, zastosowany na skórę głowy zmniejsza wypadanie włosów. 
Olejek zawiera również substancje imitujące zapach oraz Aloe Barbadensis Leaf Extract- ekstrakt z soku aloesowego. Jest bogaty w aminokwasy, enzymy, witaminy, minerały. Ma działanie nawilżające, wygładzające, przeciwbakteryjne i przeciwzapalne.

Na dowód tego, że go już chwilę używam dodaję to zdjęcie :]


Reasumując jest to wspaniały, wielofunkcyjny kosmetyk do pielęgnacji ciała, który myślę, że każda osoba borykająca się z przesuszoną skóra powinna wypróbować, bo na prawdę działa!
Dla wrażliwców dodam, że kosmetyk nie podrażnia i nie uczula.

A Wy miałyście do czynienia z tym olejkiem albo z jego bratem Migdały&Papaja? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami! :)

W tym miejscu chcę również złożyć Wam najlepsze życzenia na ten nadchodzący 2014 rok. Dużo rozkoszy, miłości i słodyczy. By ten Nowy Rok był o milion razy lepszy od poprzedniego i abyście spełnili swoje wszystkie najskrytsze marzenia!

Ściskam Was gorąco! 

Justyna

niedziela, 10 listopada 2013

Dziewczyny ruszamy się! I rakowi piersi mówimy NIE!!!

Cześć!

Do napisania tego posta zainspirował mnie artykuł z czasopisma Women's Health "Biust pod ochroną".

Women's Health jest to dwumiesięcznik, który stosunkowo niedawno wyszedł na polski rynek. Jak do tej pory liczy zaledwie trzy egzemplarze, w których możemy znaleźć porady dotyczące  zdrowia, urody, sportu oraz wiele innych ciekawostek z życia wziętych.

Jest również dostępne wydanie Men's Health, dla panów ;].
Link do strony internetowej podaję tutaj.


Czym zainspirował mnie ten artykuł??

Jestem osobą, która od zawsze walczy z dodatkowymi kilogramami. Dopiero na przełomie 1/2 klasy technikum (wakacje) udało mi się schudnąć i osiągnąć wagę 50 kg! czyli tyle ile chciałam :). Mam 158 cm wzrostu, więc jest to waga jak najbardziej odpowiednia dla mnie. 
Pewnego dnia, gdy siedziałam przed komputerem nagle przykułam wielką uwagę na swoje grube uda i zwisający brzuch...Powiedziałam wtedy "O nie!! Koniec z tym! Nie będę dłużej wyglądać jak pasztet!" i oczywiście wpadłam w ryk... Tendencje do przybierania na wadze odziedziczyłam w genach po mamusi. Szerokie biodra, grube uda, brzuszek, boczki, jak ja tego nienawidziłam! Postanowiłam wtedy, że od następnego dnia biorę się za siebie. Teraz wiem, że to co wtedy robiłam nie było mądre i gdybym musiała walczyć z kilogramami na nowo, to z pewnością zrobiłabym inaczej ale, że wtedy byłam tak bardzo sfrustrowana tym jak wyglądam, to drastycznie ograniczyłam ilość spożywanych posiłków. Jadałam 3 razy dziennie po odrobinie;/( jadłam wszystko poza słodyczami), całkowicie odstawiłam słodycze. Jedyną słodkością była posłodzona herbata i od czasu do czasu jabłko czy też inny owoc.
Za jakiś czas wprowadziłam do swojej diety ćwiczenia i słuchajcie to było najlepsze co mogłam dla siebie zrobić!!!
Na początek wymyśliłam jakieś swoje ćwiczenia i wykonywałam je regularnie. Zajmowały mi ok. 20 min. Ale po doczytaniu, że powinno się ćwiczyć minimum 30 minut (bo dopiero wtedy organizm zaczyna spalać tkankę tłuszczową) zaczęłam szukać jakiegoś fajnego programu treningowego, dłuższego i żeby dawał KOPA!
Tak też trafiłam na Ewę Chodakowską i od tamtej pory jestem uzależniona od ćwiczeń! dlatego ten artykuł tak bardzo mnie zainteresował i spowodował, że jestem z siebie dumna! Ćwicząc przyczyniam się nie tylko do spalania kalorii ale także zmniejszam ryzyko zachorowania na raka piersi!
(Moja waga stoi w jednym miejscu od ponad roku. W sumie straciłam 10 kg. Od czasu do czasu jak mam ochotę na batona to go po prostu jem. Nie przesadzam już z marnym jedzeniem. Ćwiczę to muszę mieć energię! i mięśnie też muszą mieć z czego się zbudować!)

Otóż okazuje się, że (jak podaje WH) ćwiczenie przez ok. 3h tygodniowo zmniejsza ryzyko zachorowania od 20 do 30%! Aktywność fizyczna ma działanie przeciwzapalne, obniża poziom glukozy i insuliny we krwi oraz "stężenie estrogenu co jest korzystne, gdy masz go za dużo".

"Im bardziej się zmęczysz, tym lepiej jesteś chroniona"!

Trening = Fit ciało + ZDROWIE!

W artykule tym są również zawarte inne porady dotyczące ochrony przed rakiem piersi m.in. co jeść, a czego się wyzbyć w swoim jadłospisie, kupuj świadomie (jedzenie bez chemii), rozmowa z osobnikami rodziny, utrzymywanie stałej wagi oraz ograniczenie stresu.

W pierwszej klasie technikum na lekcjach toksykologii braliśmy m.in. przyczyny chorób nowotworowych.
Przytoczę teraz kilka najważniejszych kancerogenów:
1. Czynniki chemiczne:
  • benzen (węglowodory aromatyczne)
  • pochodne benzenu (fenole)
  • rtęć, ołów, kadm, chrom, nikiel, azbest
  • sadza, smoła
  • oleje mineralne
  • chlorek winylu
  • dym papierosowy
  • estrogeny
  • nadmiar witamin
  • konserwanty ( zawarte w żywności)
  • niektóre leki
2. Czynniki fizyczne:
  • promieniowanie jonizujące (rentgena, radu i innych izotopów promieniotwórczych)
  • promieniowanie nadfioletowe ( Słońce, lampy kwarcowe)
3. Czynniki biologiczne:
  • wirusy np. przewlekłego zapalenia wątroby typu b
  • wirus opryszczki narządów (HVP) rodnych
  • HIV
4: Inne czynniki ryzyka:
  • uwarunkowania genetyczne
  • niewłaściwe nawyki żywieniowe (pokarmy wędzone, marynowane, grillowane, smażone)
  • nawyki seksualne
  • stres


To już wszystko co przyszło mi do głowy.
Pozostaje mi prosić Was, abyście podczas swojej diety jadły NORMALNIE!!! nie tak jak ja! I zaczęły się ruszać! 
Przyjemne z pożytecznym! A endorfiny dosłownie będą fruwać dookoła! ;]

Tymczasem idę czytać dalej :) z tym, że teraz z zieloną herbatką i mandarynką :D.


Spodobał się Wam tego typu post?

 Życzę udanej nocy! :*

Justyna


sobota, 2 listopada 2013

♥ października wg Ciniax03

Witajcie Kochani :*

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku :].
Dziś przyszła pora na ulubieńców października. Są to kosmetyki, które umilały mi październikowe dni i wieczory :). Uważam, że są godne polecenia, a co najlepsze możemy je dostać za stosunkowo niewielką cenę :]. Zapraszam! :*.


 Idziemy po kolei!

Krem BB z Under Twenty, multifunkcyjny antybakteryjny krem BB- jest to ewidentnie mój największy ulubieniec! Nie będę się tu nad nim wiele rozwodzić :). Moją opinię na jego temat możenie znaleźć tutaj.

Yves Rocher odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba- uwielbiam ją za zapach i efekt jaki daje na włosach :). Więcej na jej temat możenie przeczytać tutaj.

Balea YOUNG, Love is a battle field- żel pod prysznic o niesamowitym zapachu! Nie jest to zapach kwiatowy ani ziołowy...pachnie jak jakieś perfumy. Obłędnie! :) Konsystencja jest kremowa o lekko fioletowym zabarwieniu. W kontakcie z wodą bardzo dobrze się pieni. Wydajny, a zapach utrzymuje się na ciele jeszcze długo po kąpieli. Spotkanie z tym kosmetykiem to dla mnie czysta przyjemność!

L'Oreal Paris Super Liner Gel Intenza- żelowy eyeliner. Taka na prawdę czarna czerń utrzymuje się na oku przez cały dzień! :D Bez żadnych odbitek na górnej powiece i efektu pandy. Na moim blogu pojawiła się jego recenzja :) link podaję tutaj.

Balea volumen schampoo, Kirsche + Jasmin- szampon zwiększający objętość. Dostępny w drogerii dm. Bardzo dobrze usuwa wszelakie oleje. Nie wysusza skóry głowy, a co się z tym wiąże nie wywołuje łupieżu. Wydajny, jednak nie zwiększa objętości. Jest to po prostu zwykły szampon o lekkiej konsystencji i pięknym zapachu. W najbliższym czasie mam zamiar napisać nową notkę Niemieckie kosmetyki do włosów #2 i tam opowiem o nim coś więcej:).

Babydream oliwka dla dzieci- głównie stosowałam ją do olejowania włosów. W tej roli sprawuje się świetnie! Wypróbowałam już wiele olei i mieszanek, jednak ta najbardziej przypadła mi do gustu:). Używam ją również na nogi po depilacji. Niweluje wszelakie podrażnienia i pozostawia skórę miękką i aksamitną w dotyku.

Isana MED, Lotion do mycia twarzy i ciała- dostępny w Rossmennie za ok. 5zł/300ml. Używam go wieczorem. Świetnie usuwa makijaż, nawet ten wodoodporny! Nie szczypie w oczy ani nie powoduje podrażnień. Jedyne co mam mu do zarzucenia to to, że trochę wysusza, dlatego stosuję go raz dziennie. Nie myłam nim całego ciała, więc nie wiem jaki będzie efekt np na nogach, rękach etc. Niedługo recenzja i bardziej szczegółowy opis produktu :).

Nivea, angel star- antyperspirant, wersja różowa. Uwielbiam ten zapach. Kojarzy mi się z wakacjami :). Bardzo dobrze sprawuje się w swojej roli, jednak powoduje białe plamy na ubraniach :/. Mimo to lubię ten produkt i w kolejce czeka już następna buteleczka:).

Nivea, Lip butter- masełko do ust karmelowe. Pięknie pachnie i równie dobrze smakuje <3 :D. W październiku nadmiernie je używałam i nie zawiodłam się:). Ochroniło moje usta przed wysuszeniem i popękaniem. Teraz mam ochotę na wersję malinową:). Poczekam, aż będzie przecena w Rossmannie :].

Nivea, aqua effect żel-krem do mycia twarzy- stosowałam/stosuję go rano. Ciepły i przyjemny zapach charakterystyczny dla produktów Nive'i  budzi mnie rano do życia. Jest to tłusty krem, dzięki któremu mycie twarzy staje się  czymś najprzyjemniejszym co może mnie spotkać o 5:20 rano :D. Próba zmycia makijażu tym produktem nie powiodła się, dlatego stosuję go tylko i wyłącznie w celu odświeżenia twarzy po nocy:).

To już wszyscy moi ulubieńcy. 
Czekam jeszcze na Waszych! Koniecznie podzielcie się ze mną tym, co Was urzekło u minionym miesiącu:). Piszcie w komentarzach! 

Pozdrawiam:*

Ciniax03

sobota, 26 października 2013

Yves Rocher, Reparation, Nutri - Repair Conditioner (Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba)- recenzja

Witam Was bardzo cieplutko! :*

Mam nadzieję, że u Was wszystko OK! :). 
Nadeszła sobota, a wraz z nią chwila, w której mogę podzielić się z Wami moją opinią na temat odżywki z Yves Rocher, Reparation, Nutri - Repair Conditioner (Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba)

Produkt ten jest dostępny w drogerii Yves Rocher (cana 9,90 zł na promocji, a cena regularna 11,90 zł.) Link do ich strony internetowej Yves Rocher.


Opakowanie jak możecie zauważyć jest w postaci tubki, co moim zdaniem jest bardzo praktyczne, ponieważ ułatwia to nam wydobycie produktu i kosmetyk cały czas spływa w dół.

Co mówi producent?





Tu zacznę od konsystencji. Biała, nie za gęsta maź o obłędnym zapachu, jak dla mnie podobnym do gumy balonowej :D. Przyjemna w stosowaniu, tylko niestety niewydajna;/. Tak jak zaleca producent, do jej spłukania należy użyć większej objętości wody.







Działanie:
Tu z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że produkt podołał wszystkim wymaganiom. ( Moje końcówki są suche i zniszczone;/).

Włosy są miękkie, nawilżone, wygładzone i bardzo łatwo się rozczesują. Zaobserwowałam również, że mimo codziennego stosowania nie obciąża, a co najważniejsze widzę poprawę w kondycji włosa!!!
Kolejnym dużym plusem tej odżywki jest jej skład.

 Bez parabenów i silikonów.
Na początku w składzie zawiera dwa emolienty:
cetyl alcohol i stearyl alcohol- zapobiegają nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni, przez co zmiękczają włosy.
Substancję zapobiegającą elektryzowaniu się włosów.
Oleje takie jak:
simondsia chinensis (jojoba) seed oil- masło jojoba. Chroni przed nadmierną utratą wody. Zawiera wysoką zawartość wit. E. Chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża, substancja przeciwłupieżowa, wspomaga zmniejszenie produkcji łojotoku;
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil- olej ze słodkich migdałów. Jest to substancja o właściwościach nawilżających, natłuszczających i ochronnych.
Dodatkowo zawiera substancję ułatwiającą rozczesywanie włosów, a także panthenol, który jak już chyba każdy wie jest substancją o właściwościach nawilżających, przeciwzapalnych oraz przyspieszającą regenerację naskórka. W składzie znajdziemy również dwa nieszkodliwe konserwanty, kwas cytrynowy i perfumy.

Reasumując jest to jedna z moich ulubionych odżywek do włosów. W skali od 1 do 5 daję jej 4, dlaczego?? Ponieważ jak już wymieniłam wcześniej nie jest wydajna oraz jest to tzw. zielony punkt. Nie uzyskamy na nią zniżki, pozostaje czekać na promocje. Mimo wszystko plusów jest o wiele więcej niż minusów, dlatego serdecznie polecam.

A czy któraś z Was używa/używała tej odżywki? Koniecznie dajcie mi znać i napiszcie co o niej sądzicie. Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania :).

Pozdrawiam i życzę udanego weekendu

Ciniax03

sobota, 19 października 2013

Nowości kosmetyczne

Witajcie Kochani!

Mam nadzieję, że Wasz weekend rozpoczął się równie dobrze jak mój :).  
Ostatnimi czasy jestem bardzo zagoniona;/ ale dziś postanowiłam powiedzieć sobie STOP! Dzisiejszy dzień to mój dzień. Nie dam nikomu i niczemu go zakłócić. Mam dziś zamiar skupić cała uwagę na pielęgnacji ciała i odpoczynku, bo wieczorem wybieram się na mała imprezkę :).
Tymczasem chcę podzielić się z Wami moimi nowościami kosmetycznymi. Nie jest tego dużo ale to w zupełności wystarcza na zwalczenie jesiennej depresji :].



1. Gal Dermogal A+E żelatynowe twist off- o tych rybeńkach jest dosyć głośno na polskim blogu i YT. Uwielbiane i znienawidzone przez wiele osób. Ja czaiłam się na nie od ponad roku, aż w końcu dopadłam je w jednej z aptek. Jak na razie zużyłam 3 rybki i  myślę, że są w miarę ok. Zapach nie jest tak odstraszający jak piszą inni ale też do najprzyjemniejszych nie należy. Za jakiś czas z pewnością pojawi się ich recenzja:). Cena to 15,83 zł.

2. Schwarzkopf GLISS KUR  Oil Nutritive- odżywka do spłukiwania dla włosów rozdwajających się. Zawiera 7 olei i kompleks płynnej keratyny. Ma zredukować rozdwajanie się końcówek, aż do 90% i ułatwić rozczesywanie włosów. Kompleks płynnej keratyny ma za zadanie naprawić uszkodzone włosy na ich powierzchni jak i w ich wnętrzu. Zapowiada się obiecująco :). Kupiłam ją w Rossmannie za ok. 10 zł.

3. Babydream  Pflegeol- chyba już nikomu nie muszę przedstawiać tego produktu. To moje drugie opakowanie. Stosuję ją  do olejowania włosów. Zawirea olejek z jojoby, olejek migdałowy i wit. E. Cudo, cudeńko:). Więcej o niej powiem w poście o pielęgnacji moich włosów. Kupiłam ją teraz w Rossmannie na promocji za ok. 5,50 zł. Gorąco polecam! :)

4. Nivea Angel Star anti-perspirant- wersja różowa. Urzekła mnie swoim zapachem. Kiedyś miałam wersję niebieska i sprawdzała się bardzo dobrze. Liczę, że ta również podoła swojemu zadaniu. Kupiłam go w Rossmannie za ok. 10 zł.

5. Rival de Loop hydro Wohltuende Augencreme- krem pod oczy. Zawiera hydro-kompleks z szałwią muszkatołową i kwasem hialuronowym, intensywnie pielęgnujące lipidy, panthenol oraz wit.E.  Nadaje się jako podkład pod makijaż. Zobaczymy czy tak rzeczywiście jest. Kupiłam go w Rossmannie za  ok 9 zł.

6. Lovely COLLAGEN WEAR volume mascara- maskara pogrubiająco -wydłużająca z kolagenem. Miałam ją już kiedyś i byłam bardzo zadowolona.. zobaczymy jak będzie tym razem, bo widzę, że została zmieniona szata graficzna, a czy skład pozostał taki sam tego nie wiem:). Rossmann cena ok. 10 zł.

7. 8. Miss sporty- lakiery do paznokci w przepięknych ciemnych kolorach. pierwszy to odcień 500, drugi to 400.

9. Wibo Extreme Nails- lakier do paznokci w odcieniu 177. Przepiękny mocno malinowy kolor. Rossmann, cena ok. 6 zł.

10. Lovely Classic nail polish- lakier do paznokci w kolorze 365. Rossmann cena ok 6 zł.

To już wszystko co miałam Wam dziś do pokazania. Jeśli używacie/używałyście któryś z tych produktów to koniecznie dajcie mi znać co o nich sądzicie! :)

Teraz zmykam przygotować domową maseczkę do włosów i biegnę na trening z Ewką:). Potem gorąca kąpiel...pastylka do kąpieli z Yves Rocher KOKOS, olejek Alverde z olejkiem arganowym, maseczka czekoladowa na twarz z Schaebens i już tylko się szykować do wyjścia:). Chyba częściej będę musiała fundować sobie takie zwolnienie tempa i chwilę relaksu dla siebie.

Pozdrawiam Was gorąco! Nie dajcie się jesiennej depresji! :)

Justyna   

piątek, 27 września 2013

Celia, Tonik do oczyszczania i odświeżania skóry KOLAGEN + nagietek

Witajcie!

Jak dawno mnie tu nie było...trzecia klasa technikum=więcej nauki :). Większość z Was na pewno wie o co chodzi :].

Dziś postanowiłam przedstawić Wam swoją opinię na temat toniku Celia, Tonik do oczyszczania i odświeżania skóry KOLAGEN + nagietek. Jest to produkt zapewne znany przez niejedną z Was. 
W internecie możemy znaleźć wiele pochlebnych komentarzy na jego temat, dlatego też skusiłam się na jego zakup. Czy było warto?? Dowiecie się czytając dalszą część tego posta :*.


Zakupiłam go w osiedlowej drogerii ( i tylko w takich go znajdziecie) za 6,50 zł/200ml. 

Co mówi producent?

Opakowanie przyjemne. Nie wylewa się z niego ogromna objętość produktu. Możemy kontrolować "stopień" nasączenia wacika. 
Zapach bardzo ładny, nienachalny. Czy pachnie nagietkiem nie jestem w stanie określić.
Konsystencja płynna o lekko pomarańczowym kolorze. 

Działanie:
Tonik rzeczywiście jest delikatny, nie powoduje pieczenia w kontakcie z ranką. Świetnie oczyszcza i odświeża  skórę. Po przetarciu nasączonym wacikiem twarz staje się promienna i naprawdę czysta. Czy wygładza zmarszczki tego nie wiem... nie posiadam jeszcze takowych :) ale sądzę, że mimo wszystko taki produkt nie przyniesie spektakularnych efektów pod tym kątem.
Kocham go za nawilżenie. Po umyciu twarzy zawsze go stosuję i wiecie co?? Nie czuję potrzeby sięgania po krem nawilżający, a przypomnę, że mam cerę mieszaną i miejscami naprawdę bardzo suchą.

Skład:

Skład przyjemny:). Zawiera m.in. 
Glicerynę, która ma działanie nawilżające. 
Calendula Officinails Extract- wyciąg z nagietka lekarskiego, który dziala przeciwzapalnie, ściągająco, bakteriostatycznie, nawilżająco oraz przyspiesza proces regeneracji naskórka.
D-Panthenol- działa przeciwzapalnie i przyspiesza proces regeneracji naskórka.
Allantoin- jest to substancja przeciwzapalna, łagodząca podrażnienia. Wspomaga i przyspiesza proces regeneracji naskórka. Silnie nawilża.

Reasumując uwielbiam ten produkt. Po raz kolejny możemy się przekonać, że tanie nie znaczy złe. Daję mu 10./10! Jest na liście mojego must have!  Czy kupię ponownie?? Oczywiście. Zaczynam sięgać denka, ale nieszczęście w szufladzie czeka na mnie jego zapas:).
Polecam wszystkim! Szczególnie osobom borykających się z cerą suchą. Pokochacie go od razu :). 

Pozdrawiam:*

Justyna